Akt I - streszczenie

Akt I

Scena I

Miejsce akcji i postacie: Pusta okolica. Grzmoty i błyskawice. Trzy czarownice wchodzą

Trwa rozmowa trzech wiedźm. Tajemnicza atmosfera, szalejąca burza wśród wrzosowisk. Wiedźmy umawiają się na kolejne spotkanie. Odbędzie się ono po zakończeniu bitwy, czyli jak mówi jedna z wiedźm, tuż po zachodzie słońca. Wtedy to Makbet ma się od nich dowiedzieć, co go czeka. Słyszą głos arcywiedźmy i znikają.

Scena II

Miejsce akcji i postacie: Obóz pod Forres. Wojenna wrzawa za sceną. Król Dunkan, Malkolm, Donalbein, Lennox z orszakiem wchodzą i spotykają rannego Żołnierza.

Słychać odgłosy bitwy pod Forres. Do króla szkockiego Dukana, rozmawiającego ze swoim synem Malkolmem zbliża się żołnierz, Przynosi on najnowsze wieści z pola bitwy. Informuje ich o niesłychanej waleczności Makbeta, dzięki, któremu został pokonany Makdonwald ze swoimi sprzymierzeńcami.

Wydawało się bowiem, że zbuntowana szlachta szkocka i irlandzka z pomocą żołnierzy przysłanych przez Króla Norwegii pokona ich. Jednak Makbet przedarł się przez ich szeregi i zabił zdrajcę. Siły wroga nie wywołały trwogi ani u Makbeta, ani u drugiego dowódcy Banka.

Żołnierz – posłaniec kończąc sprawozdanie widać, że opada z sił i zostaje odprowadzony na polecenie Dukana do lekarza, by ten opatrzył jego rany.

Na scenie pojawia się Rosse. Informuje on zebranych, ze Król Sweno prosi o zawieszenie broni i chce im zapłacić za wolność i możliwość pochowania zabitych, 10 tysięcy dolarów. Dunkan odmawia, każąc zgładzić zdrajcę. Jednocześnie wydając rozkaz powitania z pełnymi honorami przybywającego Makbeta.

Scena III

Miejsce akcji i postacie: Dzika okolica. Grzmi. Wchodzą Trzy czarownice.

Rozmowa jaka się toczy pokazuje wredną naturę czarownic. Przechwalają się, która czym dokuczyła ludziom. Umawiają się, iż będę współdziałać by ukarać niczego im nie winnego mężczyznę, tylko za to, że jego żona przegoniła jedną z nich, odmawiając jej kasztanów. Podróżuje on po morzu, a wiedźmy spowodują, że spotkają go tam nieszczęścia, mowa jest m.in. o orkanie.

Wnet wiedźmy zauważają zbliżającego się do nich Makbeta. Wypowiadają jakieś zaklęcie i w tym momencie wchodzą Makbet z Banko. Widzą oni 3 kobiety. Blanko mówi, że są szpetne i że nie wyglądają jak istoty ziemskie. Zapytuje czy są one żywe czy to mary. Makbet zwraca się do nich i słyszy przepowiednię. Pozdrawiają go zacnymi tytułami, ma on być panem w hrabstwie Kawioru i na zamku Glamis, a na końcu zostać królem Szkocji. Makbet jest początkowo przerażony tym co słyszy. Blanko zwraca się do nich pytając czy mają i dla niego jakąś wróżbę. Mówią mu one, że będzie szczęśliwy, ale mniej niż Makbet, będzie wielki, ale mniej wielki niż jego przyjaciel. Makbet ma być, królem, on zaś ojcem królów.

Makbet prosi wiedźmy o wyjaśnienie przepowiedni, jak ona ma się wypełnić. Czarownice znikają jednak, nie odpowiadając na jego pytania. Blanko zaczyna się zastanawiać czy to co widzieli nie wydawało im się tylko, czy nie było mara. Chce by Makbet zaczął myśleć o tym trzeźwo, bo przyjaciel bardzo się przejął dziwną przepowiednią.

Do dyskutujących nad tym co ich spotkało mężczyzn, zbliżają się wysłannicy króla Dunkana: Rosse i Angus. Informują ich, że król wdzięczny Makbetowi za postawę na polu bitwy mianuje go panem Kawdoru i na zamku Glamis. Poruszony Makbet uświadamia sobie, ze właśnie wypełniły się 2 z 3 części przepowiedni.

Zwraca się na boku do Blanka, że pewnie i jego przepowiednia się spełni. Przyjaciel, próbuje go uspokoić. Boi się, ze żądza korony może bardzo zmienić Makbeta. Mówi, że może taki był plan wiedźmy by go wprowadzić na drogę zguby.

Makbet duma nad przepowiednią, z jednej strony widzi dla siebie szanse, z drugiej boi się tego co się musi stać by on został królem. Wie, że wystarczy zamordować Dunkana by wypełniło się wszystko do końca. Odpycha jednak tę myśl od siebie.

Zgodnie z poleceniem przyniesionym przez posłów mężczyźni udają się do władcy.

Scena IV

Miejsce akcji i postacie: Forres. Pokój w pałacu. Odgłos trąb. Wchodzi Dunkan, za nim Malkolm, Donalbein, Lennox i orszak.

Dunkan rozmawia z Malkolmem, pytając czy zdrajca został już zgładzony i czy wrócili posłowie od Makbeta. Dowiaduje się, że posłów nie ma nadal. Zdrajca zaś przyznał się do winy przed śmiercią i umierał jakby był w tym wyćwiczony. Król łamie sobie głowę, jak mógł ufać takiemu człowiekowi.

Wchodzą posłowie z Makbetem i Bankiem. Król wita Makbeta słowami: witaj kuzynie, co pokazuje, że mężczyźni są spokrewnieni. Oznacza to też większe prawdopodobieństwo, że kiedyś korona przypadnie w spadku Makbetowi. Jest bowiem jednym z pretendentów do tronu, choć dość daleko w kolejności.

Król jest bardzo dumny z zachowania kuzyna podczas bitwy. Makbet, mówi do króla o tym, że wykonywał tylko to co do niego należało. Nie wyolbrzymia jakoś szczególnie swoich zasług na polu walki. Król osobiście honoruje obu mężczyzn. Oświadcza też zebranym przy okazji, że planuje przekazać swoją koronę Malkolmowi, który jest jego synem.

Reakcja Makbeta jest natychmiastowa, pod pozorem przekazania żonie wieści o tym jakie zaszczyty go spotkały, wychodzi. Jednocześnie mówi w monologu o tym, ze traktuje Malkolma jak wroga. To on przecież, zgodnie z przepowiednią, ma być królem, nie syn Dunkana. U Makbeta rodzi się co raz więcej myśli o tym, że chce władzy. Swoje przemyślenia i pragnienia jednak kryje przed ludźmi zgromadzonymi na sali. W oczach Dunkana nadal uchodzi za ideał wodza i bardzo oddanego krewnego. Blanko też nie wydaje przyjaciela przed królem, jeśli chodzi o przepowiednię.

Scena V

Miejsce akcji i postacie: Inverness. Pokój w zamku Makbeta. Wchodzi Lady Makbet czytając list.

Na scenie pojawia się Lady Makbet, czytająca list od męża. Dowiaduje się z niego o tym co spotkało Makbeta. O przepowiedni i zaszczytach, jakie go spotkały. Kobieta myśli nad tym jaka zapewne była reakcja męża i wie jakie czekają go przeszkody by mogło się wszystko wypełnić do końca.

Przybywa do niej sługa informujący o tym, że przyjeżdża do nich na noc król Dunkan, kobieta jest zaskoczona. Rozpoczyna się jej dziwna modlitwa, w której przyzywa zła, by pozbyła się swojej naturalnej delikatności i by stała się okrutna. Wie ona bowiem, ze nadarza się może jedyna okazja by przybliżyć jej mężowi królewski tron.

Wchodzi Makbet potwierdzający informację o przybyciu króla. Żona informuje go, że pragnie w nocy zamordować króla, by mogli oboje objąć władzę. Pierwsza reakcja Makbeta, to prośba o możliwość jeszcze raz omówienia z nią tego wszystkiego. Żona uspokaja go by zdał się na nią. Teraz zaś ma tylko uśmiechać się do króla i zachowywać jak przystało na dobrego gospodarza.

Scena VI

Miejsce akcji i postacie: Tamże. Przed zamkiem. Odgłos obojów. Słudzy Makbeta rozstawieni, Wchodzą Dunkan, Malkolm, Donalbein, Banko, Lennox, Makduf, Rosse i Angus. Za nimi orszak królewski.

Do zamku w Inverness, należącego do Makbeta i jego żony przybywa Dunkan. Jest on zachwycony jego położeniem i wyglądem. Blanko roztacza przed królem iście sielski obraz zamku i mieszkających tam ludzi.

Na spotkanie gości wychodzi pani domu – Lady Makbet. Dochodzi do wymiany grzecznościowych zdań. Władca zapytuje gdzie podziewa się jej mąż. Lady Makbet jest w stosunku do Króla bardzo grzeczna, idealnie ukrywa swoje prawdziwe zamiary. Podaje mu rękę i wprowadza na zamek jak przystało na doskonałą gospodynię.

Scena VII

Miejsce akcji i postacie: Tamże. Pokój w pałacu. Odgłos obojów. Pochodnie pozapalane. Krajczy nadworny, a za nim kilku sług z półmiskami i różnym przyrządem przechodzą przez scenę. Po niejakiej chwili wchodzi Makbet.

Scena zaczyna się od rozmyślania (monologu) Makbeta. Widać walkę wewnętrzną bohatera. Chce władzy, boi się konsekwencji. Mówi o tym, że jeśli ma zabić Dunkana, władcę i krewnego niech to będzie szybko. Chce mieć już to za sobą. Zdaje sobie też sprawę z tego, iż w tej chwili kieruje nim przede wszystkim wybujała ambicja.

Wchodzi Lady Makbet. Makbet próbuje odwieść ją od planów morderstwa, ta jednak usilnie go przekonuje do swoich racji. Ukazuje przed nim wizje przyszłości. Dodaje odwagi. Przedstawia swój plan jak zgładzić mogą króla. Przekonuje ona męża, na tyle skutecznie, że po długich naleganiach wypowiada on słowa: "niech się więc stanie!".

Po tej deklaracji Makbeta, idą do biesiadującego towarzystwa, udając, że nic się nie dzieje i nic nie zaprząta ich serc i umysłów.


Szukaj innych prac na sciagawa.com.pl (wyszukiwanie wewnątrz strony):
Twoja wyszukiwarka
Strona główna